Myśli Polska Przyroda

Poszukując późnojesiennego piękna

W powietrzu czuć już przenikający chłodem oddech zimy. Astronomiczna jesień wciąż trwa, ale ta ciepła wielobarwna ustąpiła miejsca tej zimnej i przygaszonej – drzewa niemal całkowicie zrzuciły liście, a ich nagie sylwetki posępnie kołyszą się na tle szarego nieba. Nadszedł ten moment w roku, który lubić jest mi chyba najtrudniej.

Oczekując na śnieżną zimę, która białą pierzynką na dobre otuliłaby otaczający mnie świat i przyozdobiła drzewa, staram się mimo wszystko odnaleźć trochę piękna w tym dość ponurym późnojesiennym krajobrazie. Więc choć chętnie zaszywam się w domu z kubkiem gorącej herbaty, udaję się również w miejsce, które nie zawodzi chyba nigdy – do lasu. Bo o ile schyłek jesieni w miejskiej dżungli bywa nieprzyjemny i ciężki do zniesienia, to wśród drzew nabiera on zupełnie innej jakości.

O tej porze roku w lesie jest bowiem coś mistycznego. Delikatna mgła rozlewająca się pomiędzy drzewami, rdzawe paprocie, zielone mchy obsypane opadłymi igłami i liśćmi w odcieniach rudości i brązu… To połączenie przytłumionych barw z ciszą, przerywaną tylko od czasu do czasu śpiewem lub stukaniem ptaków, daje niezwykły efekt. Po szczyptę tej magii wybrałam się do zachodniej części Kampinoskiego Parku Narodowego, w okolice Roztoki. I muszę przyznać, że gdy wśród setek drzew, głęboko zanurzona w świeżym chłodzie lasu, przemierzałam tamtejsze wydmy, absolutnie uległam urokowi tej późnojesiennej scenerii. Do tego stopnia, że przystanąwszy pod wysokimi sosnami – zajadając się pączkiem i popijając ciepłą herbatę z termosu – uznałam nawet, że nie będzie źle, jeśli zima w tym roku spóźni się trochę ze śniegiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.